Szczegóły planu PZLA na organizację mityngów w czasie pandemii

Odwołane lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Paryżu to cios dla zawodników, ale PZLA przygotowuje się na przeprowadzenie zawodów w kraju. Działacze w przyszłym tygodniu mają opublikować dokument z konkretnymi wytycznymi dla organizatorów zawodów, gdyby rząd zezwolił na powrót imprez sportowych do maksymalnie 50 osób. Publikujemy jego wstępne założenia.

W piątek do działu szkolenia Polskiego Związku Lekkiej Atletyki ma trafić szczegółowa lista rekomendacji dla organizatorów zawodów w czasie pandemii koronawirusa. Jej autor, szef sędziów Filip Moterski, przekonuje, że jeśli tylko rząd zezwoli na przeprowadzanie imprez sportowych do maksymalnie 50 osób, odmrożenie polskiej lekkoatletyki będzie możliwe.

Pierwsze pomysły na powrót rywalizacji zaprezentowali w czwartek Czesi, u których wkrótce także mają zostać wprowadzone podobne limity. W PZLA słyszymy jednak, że nasi działacze nie kopiują rozwiązań sąsiadów, bo sami jakiś czas temu zaczęli wdrażanie planu awaryjnego. Takiego, który zapewni uczestnikom bezpieczeństwo.

Moterski na łamach „PS” zdradza jego założenia:

  • Podział zawodów na bloki: rzutowy, skokowy i biegowy. Dopiero po zakończeniu jednego będzie mógł rozpocząć się następny.
  • Jeden blok techniczny ma trwać 150 min. Blok biegów 180-200 minut.
  • Nie ma konieczności przeprowadzania wszystkich bloków w trakcie jednych zawodów.
  • Dobór konkurencji uzależniony od infrastruktury konkretnego stadionu. Konkurencje prowadzone równolegle mają się odbywać w odpowiedniej odległości od siebie (to zwykle jest możliwe).
  • Limity dot. liczby uczestników jednej konkurencji. Skok w dal: 14 startujących, 12 w trójskoku i skoku wzwyż, 10 w skoku o tyczce. W rzutach: 16 osób w kuli i 14 w rzutach długich. W przypadku biegów nie w torach, tzn. 800 m i więcej – do ustalenia.
  • Układanie programu tak, aby nie przekraczać limitu 50 osób obecnych na stadionie. W jednym bloku będą mogły odbywać się maksymalnie trzy konkurencje.
  • Ograniczenie liczby sędziów do niezbędnego minimum, które nakazują przepisy, np. przy procesach ratyfikacji rekordów.
  • Za wyjątkiem konkurencji biegowych zawodnik może wystartować w tylko jednej konkurencji (chodzi o umożliwienie występu jak największej liczbie lekkoatletów).
  • Zawody bez udziału publiczności.
  • W przypadku ważniejszych imprez klasy mistrzowskiej próba przeprowadzenia transmisji TV, przynajmniej za pośrednictwem internetu.

Największym kłopotem będą biegi długodystansowe

Przez weekend nowo powstałe wytyczne mają być przedyskutowane w PZLA. Drugą część dokumentu z rekomendacjami ma przygotować zespół medyczny.

– W przyszłym tygodniu chcielibyśmy ukończyć prace. Wówczas gdy tylko rząd da zielone światło dla sportu, będziemy mogli przedstawić gotową publikację zainteresowanym miastom, klubom itd. – informuje Moterski.

O ile w przypadku konkurencji technicznych i biegów po torach nie powinno być większych zastrzeżeń sanitarnych, kłopotliwa jednak może być organizacja biegów długich. Lekkoatleci walczą w nich bowiem obok siebie, na bieżni trudno będzie im zachować między sobą bezpieczną odległość 2 metrów. Teoretycznie dałoby się przeprowadzić takie wyścigi po torach, jednak to byłoby karkołomne wyzwanie. Wymagałoby przerysowania linii na stadionach, a efektem byłaby de facto rywalizacja indywidualna, a nie wyścig grupowy, ponieważ dystanse między zawodnikami byłyby absurdalnie duże.

Zagadką w kontekście organizacji zawodów regionalnych na tę chwilę pozostaje też m.in. dostępność stadionów i finansowanie ewentualnych mityngów. Jak wiadomo, sport chwilowo nie jest priorytetem dla budżetów samorządowych.

„Kadra narodowa musi gdzieś startować”

Wiceprezes PZLA Tomasz Majewski przyznaje, że związek będzie dążył do przeprowadzenia memoriałów Janusza Kusocińskiego i Kamili Skolimowskiej, a także mistrzostw Polski. Nieoficjalnie wiemy, że w centrali trwa debata nad nowym kształtem kalendarza. Nie tylko seniorów, ale również młodszych kategorii wiekowych.

– Kadrowicze, ale nie tylko, muszą mieć jakiś cel. Nawet bez sierpniowych ME w Paryżu, które odwołano. Warto, by zawodnicy mimo wszystko sprawdzili się w walce, widzieli sens treningu. Bez możliwości rywalizacji, nawet w tak awaryjnych warunkach, rośnie ryzyko, że gdy wróci normalność, poziom sportowy będzie niższy. Druga sprawa to zabezpieczenie ich sytuacji. Jeśli nie odbędą się mistrzostwa Polski, samorządy czy inne instytucje mogą nie mieć podstaw, aby zapewnić im stypendia na 2021 rok – mówi Moterski.

Rząd dotychczas nie poinformował, kiedy zniesie zakaz organizacji imprez sportowych. PZLA chce być jednak na to przygotowany.

Źródło: Przegląd Sportowy

               24 kwiecień 2020